Sytuacja na rynku nieruchomości a wynajem krótkoterminowy 19.08.2019

Bazując na wynikach bieżących raportów, zainteresowanie zakupem nieruchomości nie maleje.

I choć mogłoby się wydawać, że wzrost cen za metr kwadratowy w większości polskich miast, w połączeniu z zakończeniem programów wspierających młode osoby w zakupie własnego mieszkania powinny mieć wpływ na rynkowe tendencje, z opinii analityków wynika, że sytuacja ta nie powinna mieć miejsca.

Zgodnie z wynikami opisanymi w styczniowym raporcie mBanku, na temat rynku nieruchomości, w ciągu ostatniej dekady nie tylko odnotowaliśmy zasadniczy wzrost dostępności mieszkań, ale też popyt na ich zakup nadal będzie rósł. Potwierdzają to także dane Narodowego Banku Polskiego, który w podsumowaniu pierwszego kwartału na krajowym rynku zaznaczył, że w raportowanym okresie nadal znajdował się on w fazie wysokiej aktywności, mimo zaobserwowanego przyśpieszenia wzrostu cen, a liczba sprzedanych kontraktów na budowę mieszkań znalazła się na poziomie porównywalnym z poprzednim kwartałem. W przypadku rynku wtórnego NBP zaznaczył jednak, że można zauważyć, iż kupujący nie akceptują w pełni tak wysokich kosztów, co potwierdza rozbieżności pomiędzy średnimi cenami transakcyjnymi a ofertowymi. Co ciekawe, bazując na średnich stawkach za metr kwadratowy w największych miastach, można zaobserwować, że zakup nieruchomości na rynku pierwotnym był bardziej opłacalny, niż w przypadku tych z rynku wtórnego. Jak podaje serwis OtoDom, w stolicy za metr kwadratowy na rynku wtórnym płacono średnio 10,6 tys. zł, podczas gdy na rynku pierwotnym kosztował on około 8,4 tys. zł. Podobna sytuacja miała miejsce także w Gdańsku, gdzie różnica na metrze wyniosła niespełna 1000 zł.  Co więcej, mając na uwadze średnie ceny za 1 mkw. w czerwcu a maju br. na rynku pierwotnym, można zaobserwować wręcz niewielkie spadki. Idąc dalej za serwisem OtoDom, w Warszawie różnica ta wyniosła 1,4%, a w Gdańsku niemal 5%.

Warto jednak pamiętać, że stały, wysoki popyt na mieszkania skłania deweloperów do tego, by ceny nadal rosły i bez wyraźnego sygnału ze strony nabywców (zarówno inwestycyjnych, jak i tych, którzy kupują na własne potrzeby), ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie. W praktyce oznacza to, że samo inwestowanie w nieruchomości staje się coraz bardziej ryzykowne, niemniej przeznaczając je na wynajem, nadal można liczyć na wysokie zyski. Ponadto, analitycy uspokajają, że nawet jeśli dojdzie do wyhamowania wzrostu cen i spadku liczby sprzedawanych mieszkań, nie ma mowy o kryzysie porównywalnym do tego z 2008 roku, zwłaszcza że procentowo ceny mieszkań od 2013 roku wzrosły porównywalnie do zarobków. Niewiadomą pozostaje jednak sytuacja, jaka na rynku nieruchomości będzie panować w przyszłym roku, bowiem wiele zależy od tego, jak m.in. będzie się rozwijać polska gospodarka, nie bez znaczenia pozostaje także demografia. Jeśli więc planujemy zakup mieszkania, gdzie najlepiej inwestować? Z całą pewnością w dużych lub też rozwijających się miastach, tych, które stanowią atrakcję turystyczną czy też centrum biznesowe. W ich przypadku z łatwością będziemy mogli przeznaczyć posiadaną nieruchomość pod wynajem, nie tylko długoterminowy.

Sytuacja na rynku wynajmu nieruchomości

Bazując na wspomnianym raporcie mBanku ze stycznia tego roku, ceny ofertowe wynajmu w największych miastach nadal rosną, a jego rentowność niezmiennie przewyższa inne alternatywne sposoby inwestowania. Analitycy zaznaczyli również, że dopóki stopy procentowe pozostaną na stabilnym poziomie, istnieje niewielka szansa na to, by właściciele lokali decydowali się na ich sprzedaż, szczególnie że zamiast wynajmować je długoterminowo, mogą przeznaczyć je na wynajem na doby, pozwalający uzyskać wyższe przychody w skali roku. Jak wspominaliśmy w jednym z wczesniejszych artykułów, przy wsparciu profesjonalnego zarządcy, właściciel mieszkania może liczyć na roczny przychód wynoszący nawet 60 tys. zł, choć należy mieć na uwadze, że kwota ta zależy od wielu czynników, w tym charakteru samego apartamentu czy jego położenia

Prognozy w tym przypadku są jednak optymistyczne. Według wyników raportu Emmerson Evaluation, w 13 województwach wzrosła liczba obiektów o charakterze hotelowym, gdzie w I połowie 2018 r. najwyższy wzrost zaobserwowano w województwie dolnośląskim oraz województwie lubuskim i lubelskim. Z kolei największy przyrost nowych miejsc noclegowych miał miejsce w województwie łódzkim – 11,1%, czyli ponad tysiąc nowych miejsc w porównaniu do 2017 roku. Mając też na uwadze dwa istotne czynniki, stosowane w ocenie sytuacji na rynku turystycznym, czyli ADR (średnia cena za dobę) i RevPAR (średni przychód z jednego dostępnego pokoju), poprzedni rok również przyniósł wyższe wyniki niż miało to miejsce w latach ubiegłych. Zestawiając te dane z wynikami Raportu 2018: Rynek Hotelarski w Polsce, w którym przedstawiono najważniejsze dane dotyczące turystyki weekendowej oraz tego, czego oczekują jej zwolennicy, apartamenty przeznaczone na wynajem krótkoterminowy zdają się w pełni spełniać te oczekiwania.

Dlaczego apartament a nie hotel?

Tym, co dodatkowo przemawia na korzyść apartamentów i wyróżnia na tle standardowej, hotelowej oferty, jest zdecydowanie wyższy komfort pobytu, poczucie prywatności i niezależności. Te czynniki w połączeniu z nowoczesnym wnętrzem, pełnym wyposażeniem, świetną lokalizacją i porównywalną ceną sprawiają, że są one zdecydowanie atrakcyjniejszą propozycją zarówno dla turystów, jak i osób odwiedzających miasta w celach służbowych. Ponadto, co również podkreślano w raporcie Emmerson Evaluation, rok do roku rosną statystyki dotyczące turystów z Polski oraz zagranicy, co potwierdza jedynie, że Polska to świetny wybór dla inwestorów szukających interesujących, alternatywnych źródeł przychodu w postaci apartamentów na wynajem krótkoterminowy.  Dodatkowo, mając na uwadze opisane we wspomnianym raporcie wyniki, największym zainteresowaniem pod kątem zakupu apartamentów, a następnie przeznaczeniem ich na wynajem na doby, charakteryzują się miejscowości nadmorskie. Określane mianem apartamentów wypoczynkowych, w zestawieniu z obiektami typu condo, stanowiły średnio aż 46% wszystkich zidentyfikowanych na potrzeby przywoływanego badania, choć w niektórych miejscach (jak choćby w województwie zachodniopomorskim) było to nawet 75%. Dla porównania, w regionach górskich jest to około 40% - mowa tutaj o takich miastach jak Zakopane, ale też Świeradów - Zdrój, Szklarska Poręba, Polanica - Zdrój czy Szczyrk. Prognozuje się, że w przyszłym roku właśnie tam pojawi się najwięcej tego typu obiektów.

Co równie istotne, na potrzeby wspomnianego badania, pod kątem condohoteli oraz mieszkań przeznaczonych na wynajem, przeanalizowano także największe polskie aglomeracje, w przypadku których aż 70% podaży stanowią apartamenty na wynajem krótkoterminowy. Prym wiodą tu takie miasta jak Warszawa, ale też Kraków czy Wrocław.

Można zatem wnioskować, że sytuacja nie tylko na rynku turystycznym, ale też ogólnie nieruchomości sprzyja zakupowi apartamentów, zaś przeznaczenie ich na wynajem krótkoterminowy daje realną szasnę na wygenerowanie przychodu, który pokryje nie tylko koszt raty kredytu hipotecznego.

 
newsletter
Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej w Polityce prywatności.

OK, zamknij